Już myślałam, że w tym roku rusałek to niet, może ewentualnie kilka pawików, ale o żałobniku czy admirale mogę pomarzyć. Ostatni wakacyjny wyjazd jednak dał mi wieelką szansę w postaci sosny porośniętej kwitnącym bluszczem tuż za płotem domku nad jeziorem, gdzie spędziliśmy tydzień września :) Bluszcz zaczynał się 2 metry nad ziemią i znajdował się od zawietrznej w stosunku do mnie i całe szczęście, dopiero z Wikipedii dowiedziałam się, że kwiaty bluszczu pachną… padliną. To wyjaśnia obfitość much, muchówek i błonkoskrzydłych, kilka z nich widocznych jest na zdjęciach.
Zaskoczyła mnie ilość motyli na tym jednym stanowisku bluszczu, w jednej chwili znajdowało się tam conajmniej 10-12 osobników, na pewno nie wszystkie dostrzegłam. Na kwiatach bluszczu pożywiały się wyłącznie – przynajmniej tego ranka, kiedy je obserwowałam ;) – rusałki, rusałka admirał i rusałka pawik w ilościach mniej więcej równych i rusałka ceik w ilości: 1 ;)
Co jakiś czas któryś sfruwał na trawnik lub krzaczek obok i grzał się w Słonku. Jeden z nich nawet zaszczycił swoją obecnością moje kolano. ;)
Data: 14 września 2011
Gatunek: rusałka admirał Vanessa atalanta
Rodzina: rusałkowate Nymphalidae
Miejsce: ogród domku letniskowego, Brenno Ostrów



no proszę, taki połów… już chyba w tym roku nie do powtórzenia ;-)
Pewnie nie, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie ostatnie dni, wybitnie jesienne.
Dzisiaj wcale nie taki wybitnie jesienny dzień. Jeszcze bywa ciepło mimo końca września. :) A motyle fotogeniczne wyjątkowo.
-faktycznie masz szczęście -duuuuuużo ich…
;-)
Ja też to zauważyłam w mniejszej ilości ale były. Jeden upatrzył sobie nawet trawe.
cudowne !
@Darcane: no i dzisiaj widziałam pawika. :)
Zimują u mnie w piwnicy