Doceniłam tego ranka trzy rzeczy: rosę, bo ślicznie wyglądała i dzięki niej nie zniszczyłam bardzo licznych pajęczyn w trawie; kalosze, bo gdyby nie one miałabym spodnie mokre po kolana ;) i, niestety zaocznie, spray na komary, bo gdybym go wzięła nie pogryzłyby mnie tak okrutnie. ;)
Ze zdjęć z tej wyprawy na pewno sklecę jeszcze jeden wpis :)



Ale urokliwa ta rosa
Pięknie wyszły zdjęcia, rosa wygląda jak perełki. Co tam komary, liczy się efekt.
-kropelkowo—pięknie,że tez tak rano wcześbie wstajesz…
;-)
Tylko kiedy mam w perspektywie takie zdobycze. ;)
miłe oku ;-)
Hehe, bez kaloszy i offa ani rusz, pamiętam jak latem chodziłem z samego ranka po łąkach to niestety poważnie odczuwałem brak tych pierwszych a ten drugi nie zawsze skutkował i tak czy siak bywałem nieźle pogryziony :D Zdjęcia naprawdę piękne udało ci się zrobić :)
Piękne ! Masz oko i rękę do robienie zdjęć :-) A co do kaloszy, tego lata i ogólnie ostatnimi czasy chyba byśmy się bez nich nie obyły !
Przecudne zdjęcia, gratulacje :)