Rósł sobie, jak na gajowego pszeńca przystało, na skraju lasku. Ponieważ z tą okolicznością zbiegły się okoliczności atmosferyczne: zachmurzenie i wiatr przyszło mi zrobić baardzo wiele zdjęć zanim udało się kilka jako-tako ostrych. Pszeniec ten przykuł mój wzrok przede wszystkim swoimi kolorowymi przysadkami. Zazwyczaj są one fioletowe, u mnie – jak widać – zdarzyły się też białe, w łanie na który trafiłam stosunek kolorów był mniej więcej fifty-fifty ;)
Ta roślinka nie dość, że zawiera toksyczną aukubinę to jest półpasożytem, pobierającym innym roślinom za pomocą ssawek wodę i sole mineralne.
Data: 18 sierpnia 2011
Gatunek: pszeniec gajowy Melampyrum nemorosum
Rodzina: trędownikowate Scrophulariaceae
Miejsce: skraj lasu liściastego, Bardo Śląskie




Cwany roślinek. A do tego trójkolorowy, niesamowita sprawa. Czyli kwiaty to są tylko te płomienne, żółtoczerwone?
Tak jest. Reszta to przysadki, czyli bardziej liście niż kwiaty. :)
niesamowite kwiaty…
Niesamowita roślinka .
P.s kwiaty przypominają mi charakterystyczne paski żółtoczerwone z samochodzików Hot Wheels którymi bawił się kiedyś mój Brat :-)
Jakie ma śliczne, stojące uszka. I czerwone usta :)
Ciekawie tu. Pozwolę sobie tu zaglądać. Blog ciekawy i pożyteczny. Pozdrawiam