Przeprowadziłam się niedawno i z widoku oficyny w brudnym podwórku kamienicy mam teraz widok szerokiego nieba z 10 piętra. Wiem, że widoczki tego typu nie są specjalnym odkryciem, ale mnie wciąż zachwycają. Zwłaszcza oglądane na żywo. :)
Przy okazji mam świetną okazję obserwować wędrówkę Słońca po nieboskłonie. W sierpniu zachodziło na prawo od wież kościoła (ciekawe jak daleko zachodzi w czerwcu), w grudniu – daleko poza lewą krawędzią zdjęcia.
Zdjęcia po kliknięciu wyświetlają się w większej rozdzielczości.
Na zdjęciu wyżej mamy poranek, nie wieczór, i niestety zupełnie nie udało się oddać tych delikatnych, niezwykle oświetlonych chmurek na zdjęciu. Ujrzałam je w dzień mojej obrony dyplomowej i były na szczęście dobrym omenem. ;)
Plus Ślęża na tle zimowego zachodu – ją też widzę z okna, może wreszcie się dzięki temu na nią wybiorę. ;)





Pięknie! Też chce takie okno :)
A na Ślężę warto się wdrapać ;)
Moim zdaniem zdjęcie chmur wyszło niesamowicie dynamiczne. Bardzo mi się podoba.