Jestem wielkim zmarzlakiem i zimą niewiele jest mnie w stanie zmobilizować do wyjścia z domu na wsi. Są jednak takie zjawiska, że mimo -13 stopni Celsjusza ubieram buty i kilka warstw ubrań i wychodzę zastanawiając się jedynie jak długo wytrzyma bateria aparatu na takim mrozie. Wytrzymała wystarczająco długo, niewiele krócej niż ja… ;)
Poniżej kilka klasycznych, zimowych widoków. Nic odkrywczego ale miło popatrzeć, zwłaszcza jak już ma się pod ręką koc i kubek gorącej herbaty.
12 lutego 2012, Wądroże Małe




a latem jak się cudnie ogląda takie zimowe śliczności? ;-)
dobra metoda: zimą robić zdjęcia, ale nie oglądać ich (bo bolą), w sierpniu zaś odkryć je na nowo ;-D
my tak robimy w drugą stronę – dopiero teraz oglądamy makra z lata… i ckni się za wiosną, ckni ;-)
Lada moment wiosna. :)
no, jeszcze nie taki moment… ale coraz bliżej ;-)
Ale ładnie zimowo u Ciebie :-)
e tam – 13 to jeszcze nie mrozy, te zaczynają się poniżej 20.
Baterie do aparatu trzymam w kieszeni spodni, wtedy nie przemarzają.
A tereny urocze.
Świetny pomysł na dłuższe spacery do miejsca fotografowania, ja praktycznie przez całe wyjście robiłam zdjęcia,tak robię zazwyczaj i ciągłe wyciąganie i wkładanie baterii może być uciążliwe ;)
ja także, ale w tym roku mam nowy (kiepski) sprzęt, który potrzebuje mnóstwo amperów a mało zdjęć robi, więc posiłkuję się trzymaniem akumulatorków w kieszeni.
Zeszłych zim, wytrzymywały wielogodzinne wyprawy i kuligi, teraz „zdychają” po 30 minutach na mrozie.
Dobra zima nie jest zła ;)
Dokuczają tylko skrajności; -25 zamiast minus pięć, wicher zamiast wiatru, a śniegu albo nie ma, a kiedy już pada to od razu pół metra, wrrr
A ja w tym roku nie widziałam szadzi wcale. Za to tamten rok był całkiem w tę szadź udanie obfitujący:) Ale co my to będziemy o szadziach, idzie wiosna daję jej trzy tygodnie. Konkretnie do przebiśniegów i przylaszczek. W tamtym roku dała radę.
Pomyśleć, że to zaledwie sprzed miesiąca. :) Ślicznie. :)